O jednego za dużo

Wojewoda z marszałkiem nie tylko nie cierpią się nawzajem, wielka strata ale obaj dygnitarze z wielką ochotą dają temu publicznie wyraz przy wszelkich nadarzających się okazjach. Ostatnio była to kolejna rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego, którą wojewoda czcił w Lesznie, a marszałek w Poznaniu. Podano jakiś powód tej demonstrowanej publicznie separacji, ale nie powinniśmy dać się zwieść. Następnym razem znajdzie się inna, równie pozorna przyczyna sporu, bo wspomnianymi urzędnikami kierują w gruncie rzeczy tylko animozje partyjne. W innym kraju taki nieodpowiedzialny brak współpracy między prominentnymi funkcjonariuszami byłby ich absolutną dyskwalifikacją, ale nie w Polsce.

U nas nikomu za takie warcholstwo nic się nie stanie, bo zarzewie niezgody i konfliktów zostało wręcz wpisane w nasze prawo. Konkretnie jest to ustawa o reformie administracyjnej z 1999 roku, gdy z motywów politycznych w województwach powołano urzędy marszałkowskie. Od tego czasu mamy na tym poziomie dualizm władzy, bardzo źle służący państwu i obywatelom. Tak zwany wojewódzki samorząd w osobie marszałka ciągnie sukno w swoją stronę, a wojewoda reprezentujący rząd w swoją. Samorządową reprezentację społeczeństwa w województwie nazwano sejmikiem, chociaż sejmikowanie historycznie kojarzy się jak najgorzej.

Urzędy marszałkowskie nie bardzo miały co robić, ale trafił się im wielki los na loterii po przystąpieniu Polski do UE 2004 roku. Do urzędu marszałka trafiły bowiem ogromne unijne dotacje, rozdzielane dalej i naprawdę pchające kraj do przodu. To dystrybuowanie wielkimi europejskim pieniędzmi dało marszałkom z ich dworami nieoczekiwanie rację bytu oraz – niestety – nieuzasadnione poczucie ważności i siły, często też pychy i buty. A przecież unijna pomoc i tak byłaby zagospodarowana bez marszałkowskich urzędów, jak to się dzieje w wielu innych krajach, w których nikomu nie przyszło nawet do głowy dublować władzę regionach. U nas marszałek kłóci się z wojewodą kto jest ważniejszy, a mieszkańcy gmin często nawet nie rozróżniają tych dwóch wysokich stołków. Do reprezentacji wystarczyłby im jeden.

Marcin Dymczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest