Tajemna wiedza o przetargach

„Likwidacja zagrożenia dla środowiska poprzez usunięcie odpadów” – tak lapidarnie zatytułowano nieograniczony przetarg na usunięcie z magazynu przy ul. św. Michała zgromadzonych tam nielegalnie tysięcy ton niebezpiecznych materiałów. Komunikat o przetargu ogłosił 13 stycznia br. wydział zamówień publicznych, ale całą procedurę przygotowywał od dawna wydział ochrony środowiska Urzędu Miasta. Urzędnicy zajmują się tą sprawą trzeci rok i wreszcie opracowali m.in. wielostronicowy dokument zwany w skrócie SIWZ, czyli Specyfikację istotnych warunków zamówienia. Zaistniała szansa uwolnienia wielkiej liczby mieszkańców Poznania od długo już tykającej bomby, która grozi wielką katastrofą, łatwą do wywołania np. pożarem magazynów.

Aktualny termin otwarcia ofert złożonych przez uczestników przetargu to 2 marca br. godzina 10.15. Pierwotnie oferty miały zostać otwarte 21 lutego br., a więc 9 dni wcześniej, ale z jakichś powodów nastąpiło wydłużenie terminu. Jeśli obecnie obowiązujący zostanie dotrzymany, to i tak procedura wyłaniania wykonawcy zamówienia jeszcze potrwa nie wiadomo jak długo. Finansowy kąsek jest bardzo łakomy i zapewne będą odwołania oraz skargi niezadowolonych, oddalające ostateczne rozstrzygnięcie.

Przetargi publiczne, mające niby być przejrzyste i jednoznaczne, są w istocie wyrafinowaną grą między ogłaszającymi a uczestnikami. Cennego zlecenia nie może przecież zdobyć pierwszy lepszy. Trzeba posiadać tajemną wręcz wiedzę, aby odkryć wszystkie kruczki tudzież pułapki ukryte przez urzędników i prawników w szczegółowych warunkach przetargu. Przeoczenie lub niewłaściwe zrozumienie jakiegoś warunku przez uczestnika równa się jego wykluczeniu z procedury. Jest to bardzo bolesne gdy w grę wchodzi zlecenie wartości milionów złotych.

Uczestnicy przetargu mają ustawowe prawo pytać, a urzędnicy muszą odpowiedzieć. W tym przypadku padło kilkadziesiąt rozmaitych pytań, a pierwsze było proste: dlaczego żądacie, aby oferowana cena zawierała 23 proc. podatku VAT, gdy przy usuwaniu odpadów obowiązuje stawka 8 proc.? Specjaliści wydziału ochrony środowiska UM musieli przyznać się do błędu i dzięki temu miasto zaoszczędzi około 700 tys. zł. Tylko urzędnicy WOŚ znów dowiedli, że źle pilnują publicznych pieniędzy.

Marcin Dymczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest